PDA

Zobacz pełną wersję : Ré wyspa z krzyżówki



pixi
09-02-2011, 22:48
Prognozy meteo zapowiadają ładną, słoneczną pogodę na najbliższe dni, poczuliśmy zew natury: na wyspę, na wyspę, wprawdzie nie bezludną i trochę ułomną ale wyspę. Po załadowaniu rowerów na dach auta, wyruszyliśmy na południe.
U zachodniego wybrzeża Francji, niedaleko miasta La Rochelle jest wydłużona, płaska wyspa o krótkiej nazwie Ré i dzięki temu na zaszczyt występować często w krzyżówkowych hasłach. Co prawda w 1988 r. utraciła trochę swój wyspiarski charakter, odkąd łączy ją z lądem trzykilometrowy most, dwa i pół raza wyższy niż ona.

Dziś, 18 czerwca 2010, jeszcze jest pochmurno, nie śpieszy nam się i postanowiliśmy przejechać spokojnie drogami krajowymi te drobne 500 km.
Radio przypomina nam, że jest to rocznica pamiętnego apelu radiowego generała De Gaulle wygłoszonego z Londynu w 1940 r. do rodaków pozostałych w kraju i wezwanie ich do udziału w tworzącej się tam armii.
Jest to również rocznica porażki Napoleona pod Waterloo w 1815 r.
A na dodatek, to właśnie dzień śmierci generała Bigeard (zm. w wieku 94 lat), bardzo znanego z wojny w Algierii i walk w Indochinach pod Dien Bien Fou.
Czyli wielki i pamiętny dzień dla Francuzów.

http://pixiland.info/foto%20RE/mapa%20RE.jpg

Po drodze robimy duże zakupy w supermarkiecie, wiadomo, na wyspie zawsze drożej. W okolicę Niort dojeżdżamy późnym popołudniem, dalej mamy już autostradę, prawie pustą o tej porze. Gładko prowadzi na most na wyspę. Bramka wjazdowa, opłata, załapujemy się jeszcze na taryfę przedsezonową, 9 € za auto osobowe (ilość pasażerów nie liczy się), za kilka dni będzie już 16 €.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-01.jpg

Budzi nas, niezbyt wcześnie, dzień pochmurny i chłodny. Gdy pędzimy na rowerach na targ do La Flotte po pyszne wędliny, pokropuje mały kapuśniaczek, na dodatek mylimy drogę tuż przed miastem.
Na wyspie w południe życie zamiera, już o godz 12.40 znikają etykietki z cenami na straganach, towar wraca do skrzynek, żaluzje zaczynają się opuszczać bo o godz 13 jest pora na posiłek. Wszyscy jedzą i żaden spóźniony klient nie ma szans na złamanie tej „świętej” zasady.
Po południu, gdy już objechaliśmy najbliższe okolice, wychodzi słoneczko. Wracamy drogą po szerokiej, płaskiej równinie, jakby nakrytej błękitnym kloszem nieba z kilkoma białymi obłoczkami dla ozdoby.
Na wyspie Ré króluje rower. Tu jeżdżą wszyscy bez względu na wiek, kolor włosów czy rozmiary cielesne. Asfaltowe ścieżki rowerowe prowadzą wszędzie i są dobrze oznakowane drogowskazami. Rowery można wypożyczyć w każdej miejscowości, wybór modeli olbrzymi, są nawet dwukołowe przyczepki na dziecko lub psa.

pixi
09-02-2011, 22:51
Odwiedzamy wchodnią część wyspy, w Rivedoux, co oznacza „łagodny, spokojny brzeg”, położonym wzdłuż szerokiej zatoki, chłodny wiatr ostro duje, plażowiczów brak, pozostaje podziwiać widok na łukowaty, smukły most, łączący wyspę z kontynentem.
Niedaleko są ruiny opactwa cysterskiego z XII w. niszczonego wielokrotnie, do dziś pozostały tylko romantyczne ruiny i przyjemny ogródek na miejscu dawnego dziedzińca.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-02.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-03.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-04.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-05.jpg

Pobliski fort zbudowano w 1625 r. wykorzystujac kamienie ze zrujnowanego klasztoru. Służył do obrony wyspy do 1790 r. w poprzednim wieku używany był jako więzienie, a obecnie jest dostępny do zwiedzania.

pixi
09-02-2011, 22:56
Znowu zjeżdzamy do La Flotte aby zdegustować tutejsze tradycyjne piwo „La blanche de Ré”, pieruńsko drogie ale dobre.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-06.jpg

Przy dźwiękach orkiestry dętej z przeciwnej strony portu, która ma w programie muzykę hiszpańską, czekamy na odpływ, dziś jest o 18-ej. Łagodnie opadające dno morskie sprawia, że woda „ucieka” bardzo daleko od brzegu dsłaniając „wnętrze”oceanu. Nieco dalej wystają z morza niskie, metalowe „półki” na nich leżą płaskie worki z „dojrzewającymi” ostrygami. Schodzimy na odkryte dno morza, pełno tu kamieni pokrytych „dzikimi” ostrygami. Wybieramy te większe o ponad 6 cm długości, jak nakazuje prawo, do otwarcia trzeba użyć noża płetwonurka, gdyż mocno się pozatrzaskiwały, wyżerka jest wspaniała.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-07.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-10.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-11.jpg

Wyspa Ré jest wydłużona, płaska, jej punkt kulminacyjny osiaga aż 20 m.n.p.m. Część jest piaszczysta i pokryta lasem, występują głównie drzewa iglaste; cyprysy Lamberta i sosny parasolowate. Te ostatnie przyjmują tu dziwną formę kulistą, na bardzo krótkim pnu boczne gałęzie wyrastają tuż nad ziemią, szyszki są olbrzymie i mają jadalne nasiona.
Druga część wyspy jest mało zalesiona, na płaskich, podmokłych obszarach na poziomie morza działają tradycyjne baseny do odsalania wody morskiej, kiedyś zajmowały ponad 20 % powierzchni wyspy.
Szerokość wyspy jest nieregularna, w przewężeniu nie przekracza grobli którą przebiega szosa chroniona wysokim betonowym wałem od strony pełnego morza.

pixi
09-02-2011, 23:05
W poniedziałek jest słoneczny dzień i temperatura skacze w górę, po weekendzie, jak to zwykle bywa....
Jedziemy do Loix, droga tylko dla rowerów i w części do ruchu lokalnego prowadzi przez mokradła zalewane morską wodą, pomiędzy basenami do pozyskiwania soli. W pewnym miejscu są nawet sztuczne drewniane pomosty aby przejechać nad podmokłymi łąkami.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-23.jpg

Baseny odsalarni podzielone są waskimi, wałami z wysuszonej, gliniastej ziemi na płytkie kwatery, woda paruje pozostawiajac sól, którą zgarnia się szerokimi łopatkami i usypuje w stożki na przygotowanych, półkolistych placykach. Kolor wody świadczy o stężeniu soli. Dna basenów porasta też roślinka „salicorne”, taka morska, słona „fasolka szparagowa”, po ugotowaniu, doskonały dodatek do dań rybnych.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-22.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-28.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-30.jpg

pixi
09-02-2011, 23:10
Osiągamy najbardziej północny kraniec wyspy, przylądek Cap Grouin, jakby zakręcony „ryjek” w stronę wnętrza wyspy. Widać stąd most i brzeg stałego lądu. Koło Loix odwiedzamy ekomuzeum tych słonych mokradeł z obszerną księgarnią tematyczną.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-24.jpg

Symbolem wyspy Ré są nie tylko rowery a także malwy. Malwy zasiane zostały z nasion ... arabskich przywiezionych z Andaluzji w VIII w. W poszukiwaniu porwanej córki, lokalny władca zapędził się aż do Hiszpanii, splądrował posiadłości sułtana nie osiągając celu, po powrocie rozsiał kwiaty na pamiątkę straconej córki.
Malwy są wszechobecne, przy drogach, w miasteczkach wzdłuż ulic pod domami. Malowniczo wyglądają na tle białych ścian niskich budynków i murków, przykrytych czerwonożółtawą dachówką. Rosną, wykorzystując garstkę ziemi nawianą przez wiatr, mogą osiągać trzy metry wysokości. Uważam, że najpiękniejsze są w Bois-Plage i Ars en Ré.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-14.jpg


http://pixiland.info/foto%20RE/RE-40.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-19.jpg

pixi
09-02-2011, 23:16
Podjeżdżając przez pola do Ars, już z daleka widać smukłą, spiczastą sylwetkę wieży kościoła pół-romańskiego, pół-gotyckiego (XI – XV w.). Dawniej służyła za punkt orientacyjny marynarzom. Jej górna, czarna połowa doskonale rysuje się na tle nieba. Ars to już duże miasteczko z kilkupiętrowymi budynkami, gdy większość domów na wyspie jest parterowa. Posiada duży port, niegdyś zawijały tu statki handlujące solą, obecnie wypełniony jest jachtami.
Wokół miasta było kiedyś kilkanaście wiatraków-młynów, do dziś pozostało tylko kilka i to bez skrzydeł.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-21.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-63.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-31.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-32.jpg

pixi
09-02-2011, 23:20
Dziś wybieramy się na najdluższą wycieczkę, na drugi koniec wyspy.
Wśród pól, gdzie kwitną liczne maki, wśród winnic, coraz liczniejszych na wyspie, docieramy do miasteczka St. Clement i dalej do latarni morskiej Wielorybów. Latarnie właściwie są dwie; stara, niższa i już nieczynna zastąpiona w 1854 r. nową, 57-cio metrową. Dalej na morskim horyzoncie widać latarnię Wielorybek – nazwy pochodzą od wielorybów, które dawniej osiadały na mieliźnie w tej okolicy.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-36.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-37.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-38.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-39.jpg

Potem droga prowadzi między lasem a basenami solnymi, są też różne plaże, zapadamy na opalanie się na jednej z nich, woda jendak na kąpiel jest jeszcze zbyt lodowata. Na cyplu rozłożyło się miasteczko Les Portes co znaczy Drzwi, drzwi do wyspy, oczywiście, bo tuż obok jest przesmyk którym woda wpływa na tereny solnych basenów. Les Portes znane jest z pysznych lodów. Zakupujemy rownież wielką doradę na kolację i pospiesznie pedałujemy w stronę domu, wystraszajac liczne, dzikie króliki, które wieczorem wychodzą z norek.

pixi
09-02-2011, 23:25
Z każdym dniem słońce lepiej przygrzewa, czas na eksploracje południowych, dalszych plaż. Wśród turystów jest duża ilość rodzin angielskich z małymi dziećmi. Na piasku leży już wielu białych, bardzo białych ludzi, wieczorem z plaży wracają sami czerwonoskórzy. Już można się kąpać byle szybko i uciekać z wody, fale i temperatura wody przypominają rodzimy Bałtyk. Wracamy przez Cuarde, które też ma kósciół ze spiczastą wieżą i malwy wzdłuż uroczych uliczek z parterowymi białymi domkami o tradycyjnych, ciemnozielonych okiennicach i drzwiach lub szarych, według ostatniej mody.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-15.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-16.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-17.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-18.jpg

pixi
09-02-2011, 23:41
Najważniejszym miastem wyspy jest St. Martin - miasto wybudowane w fortecy o potężnych murach, otoczone fosą według projektu Vaubana za czasów Ludwika XIV. Z boku przylega do niego cytadela, dziś stanowi więzienie narodowe i zwiedzanie jej jest raczej niewskazane.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-47.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-58.jpg

W porcie dawniej chroniły się statki rybackie obecnie cumuje tu tyle jachtów że już wody nawet nie widać, a nadbrzeże pełne restauracji i barów stało się „obowiązkowym” deptakiem turystycznym, że przejść trudno. Tu nawet trudno zaparkować rower bo wszystkie portowe słupki zwykle już mają „winogronko” rowerów wokół.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-60.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-61.jpg

pixi
09-02-2011, 23:47
http://pixiland.info/foto%20RE/RE-59.jpg

Na polach przed fortecą pasą się charakterystyczne, regionalne włochate osły „Baudet du Poitou”, młode, kędzierzawe wyglądają bardzo sympatyczne, za to starsze okropnie linieją.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-48.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-49.jpg

Od St. Martin trasa rowerowa prowadzi samym brzegiem morza na zachód a potem łączy się z trasą do Loix. W lutym, w czasie huraganu Xynthia znaczne obszary wyspy zostały zalane wodą, ochronne wały fala przerwała w kilku miejscach, największa wyrwa miała 25 km. Teraz są już odbudowane, podwyższone, nawet wzmocnione wielkimi, drucianymi siatkami wypełnionymi kamieniami. Tu nie czekano 12 lat...

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-50.jpg

pixi
09-02-2011, 23:52
Liczne winnice dochodzą do brzegu. Na wyspie produkuje się niezłe wina czerwone, różowe a zwłaszcza białe – dobrze pasuje do tutejszych darów morza. Jest także „pineau” – słodkawy aperitif i koniak.
Słynne są rownież tutejsze kartofle, niewielkie, bardzo smakowite, nawet posłużyły za model dla lokalnych słodyczy – mała torebka takich czekoladowych kartofli kosztuje jednak około 10 €.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-35.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-51.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-45.jpg

Po zwiedzaniu, zdegustowaniu, zjeżdżamy na południową, szeroką plażę z drobnym piaskiem i z tłumem „białasów”.

pixi
10-02-2011, 00:02
Scieżki rowerowe prowasza prze sosnowy lasek

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-34.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-33.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-52.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-46.jpg

pixi
10-02-2011, 00:08
Na campingu „nasze” morwy dojrzewają coraz bardziej i coraz szybciej, już nie nadążamy ich zrywać. To gatunek drzewa o bardzo dużych liściach i wydłużonych, czarnych owocach.
I znowu jedziemy do La Flotte na ostrygi, tym razem odpływ jest przed południem. Po drodze zapachy niesamowite, kwitnie czeremcha i inne krzaczki, już w mieście wjeżdżamy w aleję lipową, chciałoby się nabrać pełne płuca na zapas. Właściwie wszędzie coś pachnie.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-08.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-12.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-09.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-54.jpg

pixi
10-02-2011, 00:12
http://pixiland.info/foto%20RE/RE-56.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-57.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-55.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-53.jpg

pixi
10-02-2011, 00:16
Bazar w La Flotte

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-41.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-42.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-43.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-44.jpg

pixi
10-02-2011, 00:36
Odsalarnie wody morskiej

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-25.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-26.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-27.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-29.jpg

pixi
10-02-2011, 01:01
Na campingu mimo pięknej pogody gości nie przybywa, wychodzimy na ostatnich mohikanów bo jako jedyni mieszkamy w namiocie. Na dodatek kolorem skóry zaczynamy upodabniać się do indiańców.

Ostatni dzień pobytu przeznaczamy na wycieczkę do rezerwatu ptactwa na mokradłach między Loix, Les Portes i Ars.
Tu zatrzymują się ptaki w przelocie dalej, kilka razy na miesiąc sprawdza się ich „listę obecności”. Są czaple, różne kaczki i wszelkie ptactwo wodne na długich nogach, brodzące w płytkiej wodzie. Są zbyt daleko od ścieżki, mój tele-zoom 450 mm jest stanowczo niewystarczający.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-65.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-66.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-67.jpg

Teren lęgowy ptactwa wodnego też został zalany przez huragan Xynthię na wysokość 3 – 4 m, woda pokrywała go przez ponad tydzień. Skutki są ciągle widoczne; błotniste kłaki trawy na płotach, zniszczone tamy między basenami, zalane i zrujnowane budynki hodowców ostryg, rozmiękłe drogi ze spękanym asfaltem. Z pasących się tu baranów niewielu ocalało.

pixi
10-02-2011, 01:09
W drodze powrotnej wpadamy do St. Martin na słynne lody, nie wypada wyjechać bez kosztowania lodów w „La Martiniere”, smaków jest tyle ze wybór trwa dłużej niż lizanie.
Na ostatnią kolację kupiliśmy sobie małe, płaskie małże „vanets” i pająka morskiego. Małże zjada się surowe a cały problem w tym jak ugotować pająka. Okazuje się tak wielki, że trudno go wepchnąć do garnka. Zginamy mu długie nogi, podwijamy pod siebie, wyszło na to ,że gotować trzeba na dwa etapy, najpierw od łap a potem przewrócony na grzbiet. Wieczorem zajadamy się jego delikatnym, białym mięsem popijając lokalnym winem.

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-64.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-62.jpg

http://pixiland.info/foto%20RE/RE-20.jpg

A jutro, już niestety wzywa nas zew cywilizacji miejskiej.