PDA

Zobacz pełną wersję : Turcja na dwa razy



Natasza
10-02-2011, 18:37
Turcja Egejska
Pierwszy raz pojechałam do Turcji na wakacje do Didimy,nad Morzem Egejskim.
Na Riwierę Turecką jeszcze się nie latało,a do części egejskiej jechało się dwie noce.
Dzisiaj w tym rejonie mamy do wyboru: Didimę, Ayvalik, Kusadasi i Bodrum. Albo lecimy samolotem do Izmiru, albo jedziemy autokarem, ale już z noclegiem tranzytowym.
W trzecim dniu dojechałam d Kusadasi, nazwa miasta w tłumaczeniu znaczy wyspę ptaków, a właściwie gołębi.
Jest deptak, meczet, port z promami na Samos i wyspa połączona groblą z lądem zwana
przez niektórych także wyspą ptasią /w rzeczywistości wyspa gołębi/. Na tej wysepce
jest miły fort; można wypić kawę, popatrzeć na miasto. Kusadasi nie ma pięknych plaż, raczej kamieniste, ma za to dużo hoteli i nie jest tanim miejscem.
www.kusadasi.net/pictures/index.htm (http://www.kusadasi.net/pictures/index.htm)

Natasza
10-02-2011, 18:39
Mieszkaliśmy przez 10 dni w hotelu w Didimie. Tamta Didima to była główna ulica z kilkoma przecznicami, dwoma wycieczkowymi wielbłądami, chodzącymi po deptaku. Wiem, że dzisiaj jest znacznie większa. W nocy było głośno, cała ulica żyła muzyką, do plaży piaszczystej było z 50 metrów. W Didimie było mało Polaków, dużo Anglików, Szwedów.
Jakoś było tak przyjęte, że do części egejskiej jeżdżą Skandynawowie, Anglicy, a na riwierę Niemcy. Didima, o której piszę leżała może 2 km od Didimy starożytnej-drugiej po Delfach najważniejszej wyroczni ze Świątynią Apollina. Można było dojść pieszo lub podjechać dolmuszem. Kiedyś w tej świątyni, która swoim układem przypomina nieco Luksor, rezydowali kapłani przybyli z Delf i to oni odczytywali boskie wyroki.
www.didimguide.com/en/didim_history.html (http://www.didimguide.com/en/didim_history.html)

Natasza
10-02-2011, 18:41
Didima była dobrym punktem wypadowym do zwiedzenia: Priene, Miletu, Efezu.
Można było albo pojechać dolmuszem/1E/ do Soke, miasteczka przesiadkowego.

Priene należało kiedyś do Związku Jońskiego i było potężne. Dziś nie jest, ale
zostały po nim kolumny ze Świątyni Ateny, teatr, stadion-miasto zbudowano wg planu/podobnie jak Milet/, gdzie ulice tworzą siatkę bo przecinają się prostopadle.
www.fotografcilar.com/classic/Priene (http://www.fotografcilar.com/classic/Priene)

Była druga połowa września i niesamowity upał, dlatego po obejrzeniu Priene chcieliśmy
się jak najszybciej wydostać na jakiś obiad. Grupa nasza liczyła 6 osób, ale napotkany
taksówkarz stwierdził, że wsiadamy wszyscy. Zawiózł nas, jak to w Turcji bywa i nie tylko, do znajomego restauratora, ale na wolnym powietrzu, w cieniu, ze świetnym jedzeniem, kozami chodzącymi po ogrodzie. Okazało się, że nasz taksówkarz to Bułgar, który mieszka w Turcji już ze dwadzieścia lat. Zaproponował nam, że obwiezie nas po okolicy, za nieduże pieniądze. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Miletu.

Natasza
10-02-2011, 18:42
Milet jest znacznie mniejszy niż rozległe Priene,leży przy drodze i za dużo z portu jakim był nie zostało. Możemy obejrzeć Wielki Teatr na 15 000 widzów, w dobrym stanie, łaźnię, stadion i parę kamiennych posągów. Co jakiś czas /leży w dole/ jest zalewany w porze deszczu, niszczeje, ale warto tu dojechać.
www.didimguide.com/en/milet_palatia_thales.html (http://www.didimguide.com/en/milet_palatia_thales.html)

Nasz bułgarski taksówkarz nie wrócił tego dnia do Priene, ale zostal w Didimie, dokad nas zawiózł na obiadokolację.
Nazajutrz umówiliśmy się, że całą szóstką jedziemy z nim do Efezu. Zabawnie było, zwłaszcza przy patrolach policyjnych, gdy siedząc z przodu w trójkę, rozkładałam mapę, aby tego nie widzieli.

Natasza
10-02-2011, 18:44
Efez odbiera chyba każdy inaczej, dla jednych to tylko zabytek, dużo kamieni, dla
innych powrót do przeszłości. Spacer Świętą Drogą może poruszyć bo można sobie wyobrazić jak to było przed wiekami. Marmurowa droga prowadzi do Wielkiego Teatru; aby go należycie ocenić, trzeba się wdrapać na samą górę i ocenić nie tylko akustykę, ale i wspaniałe położenie. Potem maszerujemy
do Biblioteki Celsusa, dziś ruiny, ale kiedyś było tam 12 000 zwojów papirusów. Mijamy różne bramy
jak np. Augusta. Na terenie starożytnego miasta było wszystko, łącznie z domem publicznym.

Na zwiedzenie Efezu/połowiczne/ należy przeznaczyć min. kilka godzin.
Przy okazji bytości w Efezie, prawie wszyscy jadą 5km dalej, do Maryam Ana czyli Domu Matki Boskiej. Obok małej kapliczki stoi drzewo z zawieszonymi na nim prośbami o uzdrowienie, w formie karteczek, wstążeczek, bowiem miejscu temu przypisuje się właśnie taką moc. Wjeżdżają tam /dość karkołomny wjazd/ całe wycieczki.
http://www.pbase.com/romann/efez (http://www.pbase.com/romann/efez)

Natasza
10-02-2011, 18:46
Po dwóch dniach jazdy w siódemkę-pożegnaliśmy się z przesympatycznym Bułgarem
i postanowiliśmy trochę odpocząć w Didimie. Sklepy były dobrze zaopatrzone, piliśmy
głównie raki rozcieńczaną wodą i przegryzali kolbami kukurydzy. Nasz hotel, raz w tygodniu,
fundował nam taniec brzucha, zaraz potem wchodziła prezentacja futer i złota, ale przecież to
Turcja i taki koloryt. Mieliśmy dwie ulubione dyskoteki: jedną bez dachu, drugą ze strzechą.
Jedzenie w lokalnych restauracjach świetne, na koniec kelner przynosił szkatułkę z rachunkiem,
tam też wkładało się napiwek. Kiedy już było ciemno i było wreszcie chłodno, cała główna ulica
Didimy aż huczała.

Postanowiliśmy tym razem pojechać do Bodrum, ale komunikacją państwową.W Didimie wsiedliśmy w dolmusza do Soke, powiedzieliśmy kierowcy, że jedziemy do Bodrum i chcemy się przesiąść na autobus. Czekali z nami przy głównej trasie i przesadzili nas do autobusu. Co jak co, ale braku życzliwości im zarzucić nie można.

Natasza
10-02-2011, 18:48
Bodrum to najpiękniejsze miejsce jakie widziałam nad Morzem Egejskim.
Sam port jachtowy wprawiał w zdumienie-najdroższe i piękne jachty z całego świata.
W Bodrum urodził się Herodot. Koniecznie trzeba zwiedzić zamek Św.Piotra, który
zbudowali Joannici-rezydujący na pobliskim Rodos. Do czasów I wojny światowej zamek
był twierdzą; piękny widok z góry na port i miasto. Ale niestety Bodrum nie jest tanie,
hotele należą do jednych z najdroższych,podobnie jak restauracje w porcie.
www.bodrum-bodrum.com/html/history/castle.htm (http://www.bodrum-bodrum.com/html/history/castle.htm)


Soke to miasteczko regionalne, bardziej rolnicze, gdzie w każdą środę odbywa się targ.
W zasadzie nie ma tam nic do oglądania, ale jest ważne jako centrum komunikacyjne. To tu się przesiadamy jadąc w kierunku Izmiru i Kusadasi.Tu zmieniamy dolmusza chcąc dojechać do Prienie, Miletu, Efezu. Stąd odjeżdżaja też autobusy w te same kierunki. Przy dworcu można tanio zjeść obiad. W drodze powrotnej mieliśmy zaplanowane zwiedzanie sławnego Pamukkale, toteż nie było sensu aby to wyprzedzać i jechać samemu.

Natasza
10-02-2011, 18:49
Pamukkale to zespół pięknych tarasów wapiennych o właściwościach leczniczych,
znanych już w starożytności. Kiedy ja tam byłam, można było przechodzić z jednego do drugiego, aż na sam dół. Było to miejsce, gdzie zjeżdżały całe rodziny tureckie na wypoczynek i kąpiel. Aby ochronić niszczejące tarasy, od kilku lat, jest zakaz korzystania z całego terenu, można się kąpać tylko w wydzielonym basenie. Nawet posunięto się do tego, że rozebrano wybudowane tam wcześniej hotele. Teraz teren wraz ze starożytnym Hierapolis tworzy Park Narodowy, za bilet płaci się ok. 6USD.
W starożytności centrum stanowiło właśnie Hierapolis z rzymskim teatrem na 12 000 widzów,agorą
i łaźniami rzymskimi.Wszystko świetnie zachowane do dziś.
www.bitez.net/turkey/pamukkale/ (http://www.bitez.net/turkey/pamukkale/)

Natasza
10-02-2011, 18:50
Po zwiedzeniu Pamukkale-nazajutrz wyruszamy z całą grupą na podbój Stambułu.
Tam mamy nocleg, toteż możemy sobie jeszcze pozwolić na wieczorny spacer.
W Stambule trzeba się pilnować, można zostać okradzionym na głównej ulicy-to się przytrafiło dwóm osobom z naszej grupy autokarowej. Hotel, w którym spaliśmy do wspaniałych nie należał, raczej przypominał hotel na godziny, pełno w nim było handlarzy
z tobołami. Obiadokolacja dobra, w restauracji obok, śniadanie tylko kontynentalne.
W Stambule zobaczyliśmy, to co należy, łącznie z Zatopioną Cysterną.
I znowu dwa dni w autokarze i powrót do kraju, ale było warto.

Natasza
10-02-2011, 18:51
Turcja Śródziemnomorska
Mieszkalismy tydzien w hotelu w Antalyi,a potem tydzień na obrzeżach Alanyi. Szczerze mówiąc Antalya mi się podobała, Alanya nie bardzo. Ale był to świetny punkt wypadowy do zwiedzenia Kapadocji. Kiedy byłam pierwszy raz w tym rejonie Turcji-wycieczka do Kapadocji była bardzo droga, ok.120USD i dlatego postanowiliśmy pojechać sami. Na dworcu autobusowym w Antalyi kupiliśmy bilety na nocny autobus i w cztery osoby ruszyli do Goreme. Autobusy do pozazdroszczenia: kawa, ciasteczko i woda kolońska do odświeżenia. Rano byliśmy na miejscu, a razem z nami jechał też "oszczędny" Niemiec, z którym jak się okazało spedziliśmy cały dzień. Najpierw pochodziliśmy sami po okolicznych "domach-grzybach" bo lokalne biuro podróży otwierali dopiero o 9:00. Tam wykupiliśmy całodniową wycieczkę po Kapadocji za 25 USD z lunchem. Dołączył do nas Niemiec, a jak się później okazało poza naszą czwórką byli jedynie Australijczycy, trochę Amerykanów i ten Niemiec. Przewodnik pytał nas dlaczego tak mało Polaków.
Wtedy Kapadocja to była zupełna nowość. Wiedziałam jedynie, że podobne formacje skalne wystepują w Pakistanie. Główny punkt programu-to zwiedzanie podziemnego miasta "Karavanseraj", ale i miasto w skale. Praktycznie cały dzień chodzenia, tylko panorama podczas jazdy.J eździliśmy dżipami. W środku dnia obiad na totalnym pustkowiu, jak na kuchnie turecką przystało-super! I znowu w drogę. Ponieważ ja widziałam wczesniej inny cud-Pamukkale-miałam porównanie. I jak dla mnie Kapadocja jest na pierwszym miejscu. Jest jedyna,niepowtarzalna!!!Polecam każdemu.

http://www.jolcia-adams-tour.com/images/foto/kapadocja.jpg
Po obiedzie zanim wyruszyliśmy do skalnego miasta, razem z Niemcem zaprzyjaźniliśmy się z miejscową grupą kobiet. Po dość długiej perswazji, pozwoliły nam na wspólne zdjęcia, potem je wysyłałam do tej tureckiej wioski. Być może były to pierwsze zdjęcia tych kobiet w ich życiu.
Wycieczka zakończyła się o godz.18:00 i mieliśmy trochę czasu do odjazdu nocnego autobusu do Antalyi, dlatego poszliśmy do centrum Góreme coś zjeść. I tu okazało się, że jesteśmy w prawdziwej Anatolii. Ponieważ grupa moja była koedukacyjna-kelner chciał wysłać kobiety do sali górnej,
przeznaczonej tylko dla kobiet, a mężczyznę zostawić na dole. Zrobiłyśmy awanturę i pomogło:wszyscy jedliśmy razem, ale obsługa za ten wyczyn była fatalna. I znowu noc w autokarze, a rankiem z powrotem w Antalyi.

http://www.jolcia-adams-tour.com/images/foto/kapadocja2.jpg

Za bilety w dwie strony zapłacilam 20 USD/osoby+25USD za wycieczkę, w ten sposób impreza pt.Kapadocja kosztowała nas 45USD.
Ponieważ nasza grupa przeniosła się w mięczyczasie do hotelu w Alanyi, zabrali nam też nasze bagaże, my na własną rękę dojechaliśmy do nowego hotelu. I tu mieliśmy kolejny tydzień na zwiedzanie okolic Antalyi-a jest, co zwiedzać.

Natasza
10-02-2011, 18:54
W pierwszym tygodniu mieszkalismy na własne życzenie w niesamowitym hotelu na górze widokowej w Antalyi.Był tam zarazem punkt i platforma widokowa i co jakiś czas przyjeżdżały z dołu całe wycieczki aby zobaczyć z góry całą Antalyę.A na przełomie kwietnia i maja niestety lało.Było dość chłodno.Sam zjazd na plażę do Antalyi zorganizowany był przez hotel"Mount Magic" rano,a powrót późnym popołudniem,co było raczej uciążliwe.Ponieważ była nas tam garstka,było zimno/zwozili nam koce i grzejniki do podgrzewania/ i jeszcze ten dojazd-cała grupa się zbuntowała i zażądaliśmy przeniesienia do hotelu w rejonie Alanyi,na ziemię.
Będąc w Antalyi,któregoś dnia pojechaliśmy do Kemer i dalej do Myry skąd pochodził Św.Mikołaj.
Kemer jest bardzo ładnym kurortem,z niesamowitą scenerią:z tyłu góry,z przodu morze.Plaże gorsze niż w Alanyi bo kamienisto-piaszczyste,ale za to okolone zatoczkami.

http://www.pegas.com.pl/pict/kemer1.jpg
Stąd nie będziesz chciał wyjechać!!!
Kemer jest dynamicznie rozwijającym się ośrodkiem nadmorskim położonym u stóp Gór Taurus. Strome zbocza porośnięte zielonymi lasami i plaże Morza Śródziemnego tworzą niezapomniany krajobraz, słowem "wakacyjny raj" zarówno dla turystów pasjonujących się historią jak i spragnionych przeżyć i przygód.
Tu zrobiliśmy przystanek,potem zmieniliśmy dolmusza i pojechali niesamowicie widowiskową drogą
do Myry.To już Turcja Likijska.W Demre znajduje się kościół świętego Mikołaja,ale to nie jest największa atrakcja.
Do Myry przyjeżdża się aby zobaczyć tzw.Skalne Grobowce-niesamowite grobowce wykute
w skale,a u podnóża-amfiteatr.
http://www.pegas.com.pl/wycieczki_turcja/image7.jpg
Do Skalnego Miasta z centrum Demre idzie się główną ulicą,spacerkiem ok. 30 minut.Ale warto!
Gdy wróciliśmy do miasteczka,zjedliśmy obiad i wróciliśmy dolmuszem nad przepaściami najpierw
do Kemer,a potem do Antalyi.

Natasza
10-02-2011, 18:55
drugim tygodniu,po powrocie z Kapadocji,postanowiliśmy spenetrować pobliskie rejony.Najpierw pojechaliśmy do Side aby zobaczyć tamtejszy amfiteatr.Tu nadal odbywają się festiwale,a sam teatr rzymski jest pięknie położony przy morzu.
http://www.magicaljourneys.com/Turkey/images/turkey-mediterranean-side2.jpg
Do Side też pojechaliśmy dolmuszem,a potem trochę podeszli.
Popołudnie przeznaczyliśmy na wodospady Manavgat.Dojechaliśmy do samego Manavgatu dolmuszem,a potem poszliśmy w stronę ogrodzonego parku z wodospadami.Z centrum Manavgatu jest ok.3km,ale niektóre dolmusze jadą prawie pod same wodospady.Wewnątrz,na dużym i ogrodzonym terenie doskonale widać progi wodne.Można i nawet trzeba iść głębiej i przejść po obu stronach rzeki półkami skalnymi.Bardzo miła wycieczka na gorące popołudnie.Ale jedzenie i picie wewnątrz drogie.

http://www.gofethiye.com/turkiye/images/manaside2.jpg

Natasza
10-02-2011, 18:55
W kolejnym dniu znowu ruszyliśmy w kierunku Antalyi,tym razem aby zwiedzić Perge i Aspendos.W Perge można byc i pół dnia bo obszar jest długi,choć dość zaniedbany,chodzą kozy i jest swojsko.Najładniejszy jest stadion i teatr i oczywiście główny trakt "obsadzony" kolumnami.Robią wrażenie też okazałe bramy pochodzące z okresu rzymskiego i helenistycznego.Jest jeszcze łaźnia,agora,a nawet stajnie królewskie.Nie ma za dużo turystów i dobrze się zwiedza mimo,że teren jest rozległy.Ale widać,że zaniedbany.Do miasteczka Aksu jedzie każdy dolmusz i należy wysiąść przy skrzyżowaniu.A potem skręcić w lewo i maszerować ok. 2 km,aż się ujrzy po lewej stronie drogi rozległe ruiny.
http://www.stoa.org/albums/album290/P1050558.sized.jpg (http://www.stoa.org/gallery/album290/P1050558?full=1)

Natasza
10-02-2011, 18:55
W tym samym dniu pojechaliśmy do Aspendos.Najlepiej dolmuszem na Serik i wysiąść przy skrzyżowaniu z drogą na Aspendos.Potem albo pieszo,taxi lub okazją jak my.Myślę,że jest ok.5km do pokonania.W Aspendos jest zawsze dużo turystów bo jest to jeden z najpiękniejszych amfiteatrów na świecie.Położony na 4 kilometrach,wewnątrz daje niesamowity pogłos.Można go przyrównać pod tym względem do amfiteatru w greckim Epidavros.Teatr jest rzymski,w dobrym stanie bo sam Ataturk go kazał odnowić.
http://www.jolcia-adams-tour.com/images/foto/aspendos4.jpg

Natasza
10-02-2011, 18:57
Pojechaliśmy też na wycieczkę do Anamur-niesamowitej twierdzy,której nie spodziewałam sie w tym rejonie Turcji.Tym razem wykupiliśmy wycieczkę fakultatywna w turecko-rosyjskim biurze w Alanyi i za 15 USD pojechaliśmy dżipem z para niemiecka.Łącznie 6 osób.Do tego doszły koszty obiadu podczas przerwy.Droga zaraz za Alanyą zrobiła się spadzista,a ponieważ była jeszcze poranna mgła,czasami wydawało nam sie,że droga sięga nieba.Byliśmy bardzo wysoko i jechaliśmy wzdłuż skalnych ścian.Co jakiś czas kontrola wojskowa i paszportowa bo ten rejon jest już obstawiony w związku z mamachami kurdyjskimi.Zanim dojechalismy do Anamur,zatrzymalismy się po drodze aby obejrzeć piękne stalaktytowe
jaskinie.Następnie pojechaliśmy nad morze aby zwiedzić ruiny Anamurium-najlepiej z tego fenickiego miasta zachowały się łaźnie,ale można dojrzeć ruiny teatru i stadionu.Pięknie położone nad morzem,a plaża piaszczysta.

Po odpoczynku na plaży wsiadamy w dżipa i jedziemy jeszcze ok. 15 km do Mamure Kalesi.To niesamowita twierdza rzymska z IIIw.,chociaż obecny pbiekt pochodzi z czasów krucjat.Najpierw zamek zdobyli krzyżowcu cypryjscy,a potem turcy osmańscy.Teren jest bardzo duży i trzeba się nachodzić.Twierdza ma aż trzy dziedzińce,z górnego przepiękny widok na morze.Teren wokół bardzo stromy i lepiej spacerować po dziedzińcach.
Piękna twierdza,przepięknie położona,która przeczy standardowemu widzeniu tureckich zabytków.Trasa niesamowita,widowiskowa i pokazująca zupełnie inny kawałek Turcji niż płaska Alanya.Polecam.


http://www.mersin.web.tr/anamurkalesi[1].jpg
Mamure Kalesi
http://i15.tinypic.com/4l8ej55.jpg

Natasza
10-02-2011, 18:57
I jeszcze Antalya,która mi sie podoba.Choć duża,to ma charakter i bardzo ładny port jachtowy.
http://www.mersina.com/Turkey/Mediterranean/Antalya/i/44.jpg
Ma też zabytki.W pobliżu głównego placu zwanego Bramą Twierdzy znajduje się seldżucki minaret.


http://www.mersina.com/Turkey/Mediterranean/Antalya/i/43.jpg
Yivli Minaret
Gdzie niegdzie można spotkać osmańskie budynki przechadzając się wąskimi uliczkami starego miasta.
Plaże w Antalyi są szerokie,piaszczysto-żwirowe i viągną się kilometrami w stronę Alanyi i Kemer.

Natasza
10-02-2011, 18:58
Wiem,że niektórzy nawet nie myślą o wyjeździe do Turcji i zdania nie zmienią bez względu na to czy kraj jest piękny,pełen zabytków czy też nie.I należy to uszanować.
Ale ci z nas,którzy w Turcji byli,mogą zaświadczyć,że jest co zwiedzać i kraj jest wart odwiedzenia.
Jeśli nie lubimy zwiedzać, możemy wypoczywać albo nad Morzem Egejskim albo na Morzem Śródziemnym,czy też wreszcie nad Morzem Czarnym.
Są wątki o Stambule, ale Turcja to nie tylko Istambuł. Można w harmonijny sposób połączyć wakacje w obu krajach i zobaczyć naprawdę wiele fascynujących rzeczy.

Riivi
04-02-2012, 21:00
Ja nigdy nie byłam jeszcze w Turcji, ale mam zamiar się tam wybrać w tym roku. Jak wy tam trafiliście? Jakieś konkretne biuro podróży czy może na dziko?

jacky
04-02-2012, 21:11
Jak wy tam trafiliście? Jakieś konkretne biuro podróży czy może na dziko?

ja byłem i w ramach improwizacji indywidualnie ( 1997 ) i dla oświeżenia tudzież aktualizacji wiedzy - z biurem ( 2008 )...
z jakim - akuratnie padło na Alfastar - ale to był przypadek / wypadek...
choć agencja turystyczna była wybrana więcej niż starannie...
a "na dziko" nie skomentuję [autocenzura]...

pixi
04-02-2012, 23:26
Ja nigdy nie byłam jeszcze w Turcji, ale mam zamiar się tam wybrać w tym roku. Jak wy tam trafiliście? Jakieś konkretne biuro podróży czy może na dziko?
Zalezy jak i co chcesz zobaczysz i jakim czasem i doswiadczeniem podrozniczym dysponujesz.
Zajrzyj tu : http://voyageforum.pl/forums/109-Turcja
poczytaj i przedstaw twoj plan i zapytaj, a my ci doradzimy.

jacky
05-02-2012, 00:53
poczytaj i przedstaw twoj plan
poczytać zawsze można ...
ale pojechać - to dopiero jak rodzice pozwolą...