+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 16 do 30 z 44

Temat: Nasze niesamowite przygody w podróżach

  1. #16
    Moderator Maxitravelek pixi is on a distinguished road Avatar pixi
    Zarejestrowany
    Feb 2011
    Postów
    7,080
    Zdarzyło się dawno temu...
    Pierwszy wyjazd do Egiptu w grupie studenckiej tzw eksploracyjnej. Rano spacerujemy po Kairze wokół tak znanego obecnie placu. Pan w dżelabie na ulicznym, improwizowanym straganie sprzedaje piękne kiście winogron, jest kartonik z ceną napisaną po arabsku. Pytamy po ile te winogrona, przecież nauczyliśmy się kilku najpotrzebniejszych zwrotów w tym języku. Pan podaje cenę 10 razy wyższą, choć dla nas to i tak bardzo tanio. Jeden z naszych kolegów wskazuje kartonik – że tu napisane tylko tyle. Zaskoczony Egipcjanin wybucha śmiechem i w nagrodę dostajemy winogrona za darmo.

  2. #17
    Minitravelek nomadka is on a distinguished road
    Zarejestrowany
    Aug 2011
    Postów
    8
    Oby niespodziewane wydarzenia w podróży były śmieszne i niegroźne, bycie spontanicznym i ciekawym innych ludzi powinno mieć swoje granice. Również trzeba być ostrożnym z wakacyjnymi flirtami.

  3. #18
    Administrator Maxitravelek Natasza ma wyłączoną reputację Avatar Natasza
    Zarejestrowany
    Jan 2011
    Postów
    30,502
    To nie był piątek 13, tylko czwartek 9 lutego. Zaczęło się źle już rano, przy wykwaterowaniu z austriackiego hotelu bo właścicielka zażądała od nas zapłaty za pobyt. Tłumaczyłam jej, że już raz za pobyt zapłaciłam, w Polsce. Dobrze, że w odsieczy przyszedł jej mąż, który nas kwaterował bo inaczej spóźnilibyśmy się na autobus.

    Kierowca autobusu gadał do nas po rosyjsku choć powiedziałam mu, że my z Krakowa a nie z Moskwy. Jechał jak szalony abyśmy mogli zdążyć na pociąg do Garmisch-Partenkirchen.

    Zdążyliśmy, ale ok. 30 minut przed celem podróży okazało się, że tory zasypane i musimu przesiąść się do autobusu. 7 km przed Garmisch popsuł się zastępczy autobus i 40 minut czekaliśmy na następny. Tym samym czas zwiedzania skrócił nam się o połowę.

    Potem jechaliśmy pociągiem do Monachium i w połowie drogi wysiadło ogrzewanie. Jakoś przeżyliśmy.

    Nocleg mieliśmy w H.Ibis w Augsburgu. Hotel ekonomiczny jak to Ibis. Ok. 17:00 chcieliśmy zagotować wodę na kawę i herbatę w małym czajniku, w efekcie wywaliło korki na całym piętrze. Zlokalizowano nas po 5 minutach i zadano magiczne pytanie: z czego korzystaliśmy? Na jeden dzień miałam dosyć, zwłaszcza że godzinę wcześniej do niemożliwie małego pokoju, jak to w Ibisie, wsadzono nam łóżko polowe jako dostawkę!

    Nazajutrz był piątek, też nie "13" i myślałam, że to już koniec niespodzianek w podróży.
    Z Ausburga, prawie cały dzień, jechaliśmy do Gorlitz, gdzie miałam zarezerwowany ostatni nocleg.
    W pół godziny dotarliśmy pod wskazany adres, gdzie okazało się, że pensjonat jest nieczynny, a właściciel w szpitalu. O nas zapomniano. Dobrze, że piętro wyżej mieszkała starsza pani, która się nad nami zlitowała i ściągnęła współpracownika, który nas zakwaterował. O całą godzinę później niż można było.

    Dzień póżniej czyli dzisiaj wsiadamy do punktualnego pociągu relacji Drezno-Wrocław. Jedzie co do minuty aż do Miękinii, gdzie stajemy na ponad godzinę bo zerwana jest trakcja. Przed nami jeszcze trzy pociągi i zimno wewnątrz. Dzięki temu postojowi cały plan powrotu zburzony bo po rozkopanym wrocławskim dworcu miotamy się między peronami 1, 4 i 6 szukając czegokolwiek, co pojedzie w stronę Katowic i Krakowa. Głównie widzimy komunikaty, że opóźnienie wynosi 160 minut!!!
    Dojechałam, wróciłam i mam nadzieję, że feralny czwartek skończył się wraz z dojazdem do domu.

  4. #19
    Minitravelek bulinka is on a distinguished road
    Zarejestrowany
    Jan 2012
    Postów
    6
    Ja lubię jeść i próbować nowych potraw. Najgorsze są doświadczenia, w których jem coś w regionalnych knajpach i okazuje się że jest to jakiś móżdżek lub szczur, albo jeszcze cos innego

  5. #20
    Moderator Maxitravelek zdzicho alboom II is on a distinguished road Avatar zdzicho alboom II
    Zarejestrowany
    Feb 2011
    Postów
    6,774
    Ale co, dawaj przykłady, których knajp unikać, a nie tak napiszesz coś i ja teraz boję się coś zjeść.
    Jak bez kolców nie ma róży
    Tak bez VF nie ma podróży

  6. #21
    Moderator Maxitravelek pixi is on a distinguished road Avatar pixi
    Zarejestrowany
    Feb 2011
    Postów
    7,080
    Jedziemy autostradą włoską; przejazd przez bramki, pobieramy bilecik, jak zwykle wkładam go z przodu do „schowka na rękawiczki”. Wieczorem zjeżdżamy z autostrady, już jesteśmy w kolejce do bramki aby opłacić... a tu nie mogę otworzyć schowka, szarpię zamek raz, drugi i nic. Wycofujemy się z kolejki, parkujemy z boku i mocujemy się ze schowkiem. W ruch idzie nóż, śrubokręt, potem długi kij – może coś wystaje, przeszkadza i blokuje zamek, tyle tam wozimy różności. Z braku znajomości systemu zamknięcia nie wiemy gdzie tam grzebać a nie chcemy zniszczyć zamka. Wreszcie prawie po godzinie udaje się otworzyć – to sprężyna zamka siadła kompletnie. Uwalniamy bilet ale jak teraz zamknąć schowek ? Rano na campingu zmajsterkowaliśmy zamknięcie z gum z haczykami – prowizoryczne... mamy je do dziś.

  7. #22
    Minitravelek ZaaaaK is on a distinguished road Avatar ZaaaaK
    Zarejestrowany
    Sep 2011
    Skąd
    lubelszczyzna
    Postów
    55
    Jedziemy od paru godzin przez Bośnię&Hercegowinę, co kilkanaście kilometrów patrole suszą więc człowiek z każdym kilometrem ostrożnieje. Jedne ze świateł mają tak fatalną synchronizację że przejeżdżamy na zielonym a dosłownie za 20m wjeżdżamy na następne na którym pali się już pomarańczowe i zaraz czerwone a na poboczu niebieski pan wyciąga lizak i odprawia poprzedniego delikwenta. Wysiadam cały spocony, on nic po angielsku, ja nic po bośnacku i próbujemy się dogadać...dokumenty, ubezpieczenia, tłumaczenie zielone, czerwone, wjechałem, źle zrobiłem ... Decyzja - mandat. Z potwierdzeniem czy bez? Z potwierdzeniem 50e bez potwierdzenia 30e .... cóż było robić, przystałem na korupcyjną propozycję funkcjonariusza i udałem się do auta w poszukiwaniu gotówki. Pot zimny mnie zalał jak zobaczyłem że mam kilka banknotów po 50euro ... wziąłem jeden z nich, podałem panu przez szybkę, a on jak gdyby nigdy nic wydał mi resztę - w eurasach oczywiście

  8. #23
    Travelek no-el is on a distinguished road
    Zarejestrowany
    May 2012
    Postów
    319
    ZaaaaK ! Przeczytalem Twoj tekst trzy razy i nie wiem gdzie byl problem ?
    1. Ze jechales bardzo ostroznie ?
    2. Ze palilo sie swiatlo pomaranczowo-czerwone ?
    3. Ze byles spocony ?
    4. Ze nie miales drobnych ?
    6. Ze wydal Ci reszte ?
    7. Ze przystales na korupcyjna propozycje funkcjonariusza ?
    Ja prywatnie nie wtracajac sie widze tylko jeden problem w tej sprawie ? Mianowicie brak targowania sie przy dawaniu w lape .

  9. #24
    Minitravelek ZaaaaK is on a distinguished road Avatar ZaaaaK
    Zarejestrowany
    Sep 2011
    Skąd
    lubelszczyzna
    Postów
    55
    nie wiem co powiedzieć...
    W polszy nigdy nie było konieczności dawania w łapę, zresztą nawet nie wiedziałbym jak sprowadzić rozmowę na ten temat.
    A tam może bym się i potargował ale byłem spocony i nie miałem mniejszych nominałów, a to że funkcjonariusz wydał resztę w walucie to dla mnie po prostu szok....
    ale każdy jak wiesz ocenia swoją miarką...

  10. #25
    Travelek no-el is on a distinguished road
    Zarejestrowany
    May 2012
    Postów
    319
    Ja pamietam czasy w Polsze kiedy dawanie w lape bylo "normalnoscia". Ostatnio probowalem dac w lape / szybkosc / w Polkowicach , "niestety" funkcjonariusz odmowil. Na pocieszenie z 200 PLN zjechal na 100 PLN. Potem dowiedzialem sie ze wlasnie w Polkowicach - Lubin byly afery za mandaty. Swoja droga za granica zawsze sa przydatne niskie banknoty. Co do wydania reszty to policja czeska tez wydala mi reszte z lapowy po slowach ze jeszcze obiadu nie jadlem.

  11. #26
    Moderator Maxitravelek pixi is on a distinguished road Avatar pixi
    Zarejestrowany
    Feb 2011
    Postów
    7,080
    Cytat Napisał no-el Zobacz post
    Ja pamietam czasy w Polsze kiedy dawanie w lape bylo "normalnoscia"....
    Swoja droga za granica zawsze sa przydatne niskie banknoty.
    Takie "lapowkowe" czasy to ja tez pamietam. Ilez straconych spraw wtedy mozna bylo zalatwic....
    A teraz ? Zaproponuj lapowke francuskiemu policjantowi - chyba najszybsza droga do aresztu.

  12. #27
    Travelek no-el is on a distinguished road
    Zarejestrowany
    May 2012
    Postów
    319
    Francuskiemu policjantowi nawet nie ma sensu proponowac lapowki bo jak ? Kiedys mnie na autostradzie "blysneli" ale do dzisiaj nic nie przyszlo , potem dowiedzalem sie ze nie ma wzajemnej umowy miedzy krajami.

  13. #28
    Moderator Maxitravelek pixi is on a distinguished road Avatar pixi
    Zarejestrowany
    Feb 2011
    Postów
    7,080
    To uwazaj bo juz jest. I mozesz z francuskiej podrozy wrocic z mandatem jako pamiatka albo nawet i bez autka bo ci go zarekwiruja za nadmierna predkosc i jeszcze mozesz prawko stracic.

  14. #29
    Minitravelek Wodnik is on a distinguished road Avatar Wodnik
    Zarejestrowany
    Sep 2012
    Skąd
    Południowe kresy
    Postów
    59
    Kiedyś spaliśmy nad brzegiem Eufratu w Syrii, niedaleko granicy irackiej.
    Piękna noc pod gwiazdami. W oddali światła pól naftowych, zawodzenie szakali, czy innych wyjców za rzeką... Bajka.

    Rano postanowiłem umyć się w rzece i ogolić. Wlazłem po kolana - rzeka sporej szerokości z wartkim nurtem. Stałem może 1,5 metra od brzegu. Twarz w piance, ręcznik na ramieniu.

    Nagle czuję, że między nogami przepływa mi jakaś trzcina, ocierając się tu i ówdzie.
    Sekundę później zauważam, że ta "trzcina" płynie pod prąd. Spoglądam w dół, a tu zygzakiem zasuwa mi spomiędzy nóg wąż. Miał na pewno przynajmniej metr długości i brązowy grzbiet.

    Wyskoczyłem na brzeg, wdrapałem się na ok. 2 metrową skarpę i widzę, jak ten wąż zawraca moment później i wpełza mi pod porozkładane na brzegu rzeczy.

    Mogę tylko dodać, że jakoś udało mi się je odzyskać po bombardowaniu kamieniami i przy użyciu jakiegoś kija. To było 12 lat temu, a jeszcze jak sobie przypomnę, to mam dreszcze.

    Wtedy o mało nie narobiłbym w portki...

    Potem nasz arabski kierowca pocieszał mnie, że takie węże są niejadowite i ponoć bawią się nimi dzieci. Ja jednak nie potrafię sobie wyobrazić, co bym zrobił, gdyby tamten wąż w wodzie owinął się wokół mojej nogi...

    Mam jeszcze jakieś zdjęcie z tamtego miejsca:

    Ostatnio edytowane przez Wodnik ; 12-11-2012 o 14:03

  15. #30
    Travelek no-el is on a distinguished road
    Zarejestrowany
    May 2012
    Postów
    319
    pixi ! Nie wpadaj w panike , jak sie jezdzi to i sie kary placi. Ale bez przesady , czy wiesz ze od 1 lipca 2012 kazdy kierowca zobowiazany jest posiadac alkohol-tester ?

+ Odpowiedz na ten temat
Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów